Powstanie Warszawskie
"W czasie pobytu na froncie włoskim, gdy II Korpus przygotowywał się do pierwszej, samodzielnej akcji na Ankonę. Naczelny Wódz otrzymał meldunki o postępach ofensywy sowieckiej w Polsce. Znając dobrze nurtujące w pewnych kołach tendencje do kompromisu z Rosją za wszelką cenę oraz że cena ta obejmować może wybuch powstania – Naczelny Wódz przestrzegał kraj przed konsekwencjami wybuchu powstania. Kierował więc szereg depesz do Dowódcy AK drogą przez Sztab Naczelnego Wodza w Londynie. Los tych depesz był dość niezwykły.

 

sosnkowski 1944 powstanie

 

 

 

1)  Depesza z dnia 25 lipca 1944 r., w której Naczelny Wódz polecił Szefowi Sztab, aby omówiwszy sprawę z Rządem przekazał Borowi dyrektywę o podziale sztabu na dwa rzuty, z chwilą gdy grozić będzie bezpośrednie okupowanie Warszawy przez Sowiety. Jeden z tych rzutów miał pozostać w Warszawie.

Ujawnianie nie ma sensu - pisał Naczelny Wódz - wobec utworzenia Komitetu w Chełmie oraz wobec aresztowań”. Depeszy tej Szef Sztabu nie wysłał do Generała Bora.

 

 

Tegoż dnia 25 lipca depeszował Naczelny Wódz do Prezydenta z prośbą o natychmiastowe wysłanie misji łącznikowej do dowódcy AK. Wobec grozy sytuacji apelował Naczelny Wódz do Prezydenta o powołanie rządu pełnej jedności narodowej, tym bardziej, że nastroje w wojsku „grożą kryzysem moralnym”.

Depesza z dnia 25 lipca, w związku z tragicznym przebiegiem eksperymentu ujawnia się na Wileńszczyźnie, nakazywała dowódca AK wycofanie gros sił na południowy zachód. Dążyć bowiem do powiększenia Sił zbrojnych na obczyźnie było w tej sytuacji obowiązkiem kierownictwa AK w kraju. Należało też przerzucić ludzi za granicę. Depesza ta wysłana zostałem z Londynu z poważnymi skrótami. Opuszczonym mianowicie ustępy następujące:

 

Według możliwości raczej wycofujecie się na zachód w skupieniu lub rozproszeniu zależnie od warunków”

 

 

W obliczu szybkich postępów okupacji sowieckiej na terytorium kraju, trzeba dążyć do zaoszczędzenia substancji biologicznej narodu w obliczu groźby podwójnej eksterminacji”

 

Wreszcie został ustęp:

„Na zachód od granicy słowacko-węgierskiej” części depeszy nakazującej wycofanie najbardziej zagrożonych elementów AK, a zwłaszcza młodzieży. Depesze powyższą wysłał szef sztabu ze skrótami na swoją odpowiedzialność Pan Prezydent doradzał wstrzymanie tej depeszy do powrotu Naczelnego Wodza”.

 

2) Depesza z dnia 28 lipca 1944 roku była to depesza niezwykle ważna, gdyż stanowiła reakcję Naczelnego Wodza na wiadomość o powziętej przez władze krajowe decyzji o „stanie czujności” z daty 21 lipca, przekazany przez Szefa Sztabu 24 lipca, a otrzymanej na froncie włoskim 28 lipca (zwracam uwagę na powolność przekazywania depesz do Naczelnego Wodza przez Sztab) w depeszy tej Naczelny Wódz stwierdza, że w obliczu gwałtów sowieckich

Powstanie zbrojne byłoby aktem pozbawionym politycznego sensu mogącym za sobą pociągnąć niepotrzebne ofiary. Jeśli już celem powstania miałby być opanowani części terytorium Rzeczpospolitej, to należy zdawać sobie sprawę, że w tym przypadku zajdzie konieczność obrony suwerenności Polski na opanowanych obszarach w stosunku do każdego, kto suwerenności tę gwałcić będzie. Rozumiecie co oznaczałby to w perspektywie skoro eksperyment ujawniania się i współpracy spełzł na niczym wobec złej woli Sowietów”.

 

Depesza powyższa nie została z Londynu wysłana. Raczkiewicz polecił Szefowi Sztabu, wstrzymanie jej wysłania, a to z powodu niezgodności jej treści z uchwałami rządu z 28 lipca. Uchwały te akceptowały ex post depesze Premiera do kraju z dnia 26 lipca, upoważniającą do ogłoszenia powstania nawet bez porozumienia z rządem.

Powolność przekazywania przez Londyn depesz Naczelnego Wodza nie da się usprawiedliwić. Przekazywanie depesz z frontu włoskiego do Warszawy nie powinno było trwać dłużej jak 24/30 godzin, przekazanie do Londynu - kilka godzin. Wysłano natomiast do Generała Bora depeszę Naczelnego Wodza z dnia 29 lipca wysłano jednak z kilkudniowym przytrzymaniem, także nadeszła ona do Warszawy bez mała tydzień po wybuchu powstania - 6 sierpnia. Depesza ta nakazywała kontynuowanie walki z Niemcami w formie akcji dywersyjnej „Burzy”.

„Natomiast w obecnych warunkach politycznych Jestem bezwzględnie przeciwny powszechnemu powstaniu, którego sens historyczny musiałby z konieczności wyrazić się w zmianę jednej okupacji na drugą”.

28 lipca depeszował Naczelny Wódz do Prezydenta:

 

Wszelka myśl o powstaniu jest nieuzasadnionym odruchem, pozbawionym sensu politycznego, mogącym spowodować tragiczne, niepotrzebne ofiary”.

Do Szefa Sztabu depeszował Naczelny Wódz 30 lipca 1944 roku:

„Raz jeszcze powtarzam - w obecnych warunkach politycznych Jestem bezwzględnie przeciwny powszechnemu powstaniu. Rada Ministrów nie powinna obradować nad powstaniem, nie znając przebiegu i wyników rozmów w Moskwie”.

 

W innej depeszy do Generała Kopańskiego z 30 lipca, Naczelny Wódz powtarza swój negatywny punkt widzenia w sprawie powstania, zawarty w depeszy do kraju. Przypomina Szefowi Sztabu nikłe możliwości wsparcia powstania, stan lotnictwa i sytuacje Brygady Spadochronowej i poleca wyjaśnić raz jeszcze Dowódcy AK stan rzeczy w powyższych sprawach (…)

„Trzeba natychmiast powiedzieć Dowódcy AK jasno i uczciwie, aby na żadne wsparcie nie liczył. Jest to bardzo ważny, gdyż prawdopodobnie Dowódca w dużej mierze uzależnia swoje decyzje operacyjne od tego wsparcia”.

 

Takie były dyrektywy Naczelnego Wodza. Są chyba dość jasne. Naczelny Wódz był powstaniu przeciwny i walczył o swój pogląd do końca. Działał lojalnie w ramach ładu państwowego i kierował swe depesze przez Londyn. W Londynie tymczasem wypadki toczyły się w kierunku nadanym przez premiera Mikołajczyka."

Fragment pochodzący z: Babiński  S. (1988) Kazimierz Sosnkowski. Myśl - praca - walka. Przyczynki do monografii oraz uzupełnienia do materiałów historycznych Kazimierza Sosnkowskiego, Veritas